Total War: Rome

Darze wielką sympatią serię Total War. Pierwsza część zrewolucjonizowała światek strategii na pecety, druga z kolei naprawiła wszystkie błędy poprzedniczki dodając przy okazji kilka nowości stając się tym samym produktem prawie idealnym. Teraz twórcy z Assamble podają nam część trzecią przenoszącą w popularne ostatnio realia starożytnego Rzymu.

Na początku recenzji warto chyba wytłumaczyć, na czym polegała nowość serii Total War. Otóż developerzy darowali nam kolejnego nudnego klona Warcrafta, prezentując coś dużo bardziej strategicznego. Rozgrywka dzieliła się na dwie części: taktyczną, polegającą na zarządzaniu całego imperium w turach na typowo riskowej mapie (podobnej do tej z Europa Universalis) oraz bitewną, czyli rozgrywanych w czasie rzeczywistym walkach. Choć wydaje się to dość dziwne połączenie to jednak mezalians udał się znakomicie i gra odciągnęła mnie od realnego świata na kilkanaście dni.

Seria Total War ponownie uległa procesowi ewolucji. Najpierw opiszę zmiany, które zaszły w części taktycznej. Pierwszy kontakt z grą zaczął się w miarę standardowo, obejrzałem dość ciekawe intro stworzone na silniku gry i czym prędzej rozpocząłem nową kampanię a właściwie tutorial (niestety obowiązkowy). Początkowo zobaczyłem całkowicie nową mapę (obejmującej Europę oraz fragment Azji i Afryki), teraz całkowicie trójwymiarową i naprawdę świetnie wykonaną. Zmiana ta miło mnie zaskoczyła, była jednak zwiastunem kolejnej nowości, którą tak głośno komentują fani serii. Mianowicie zmienił się system przemieszczania jednostek! Teraz podczas jednej tury można wykonać ruch o odległość uzależnioną od ilości punktów ruchu, a nie jak w oryginale zawsze o jedna prowincję. Na początku zabawy, pomysł ten wydał mi się całkowicie chybiony, lecz po kilku chwilach doceniłem twórców. Nowy system wraz z nową mapą dają naprawdę niewyobrażalnie większe możliwości taktyczne. Dzięki temu, że zanikł podział na prowincje teraz możemy dokładniej ulokować swoje jednostki, np. stawiając swoją armię na moście blokujemy przejście przez rzekę! Takich “kombinacji” jest naprawdę sporo, wyobraźcie sobie sytuację, gdy zdziwiony małymi wpływami z handlu w dość rozwiniętej prowincji ruszyłem zbadać zasłonięte mgłą wojny (“fog of war”) okolice portu. Na miejscu okazało się, że “cichaczem” zebrała się armia rebeliantów i stojąc na drodze do portu powodowała niewyjaśniony zanik wozów z towarem. Pozostałe elementy części gry turowej również uległy ewolucji. Dużo zmian nastąpiło szczególnie na szczeblu dyplomacji. Teraz możemy zawierać m.in.: sojusze handlowe, dawać upominki, czy żądać pewnych warunków. W porównaniu do Medieval’a teraz nie trzeba już podbijać prowincji za prowincją, można chociażby wymusić to na swoich sojusznikach. Ważną rolę w świecie gry odgrywa Rzymu a właściwie jego mieszkańcy. Trzeba wykonywać misje zlecane przez senat, aby zdobywać coraz większą popularność wśród ludu oraz polityków, dzięki temu będziemy po pewnym czasie mogli wkroczyć armią do miasta i ogłosić się Imperatorem.

Pora na walki rozgrywane w czasie rzeczywistym. Niestety tutaj w porównaniu z nowościami części turowej nie jest już tak dobrze. Bitwy w grach Total War zawsze stały na wysokim poziomie, jednak tym razem developerom zabrakło trochę pomysłu. Jedyną wartą uwagi nowością jest wygłaszana na początku przez dowódcę przemowa, oraz w końcu dobrze zrealizowane ataki na miasta. W przeciwieństwie do drugiej części Total War mamy do czynienia z prawdziwymi starożytnymi Polis a nie dwoma marnymi wielobokami otoczonymi płotem. Tym samym skończył się czasy, gdy działał prosty schemat z poprzedniej części: rozwal fasadę, wbiegnij do środka. W Rome ten element zdecydowanie zyskał. Autorzy udostępnili również możliwość budowania wysokich murów, na których potem można umieścić łuczników. W tym momencie nie wystarczy już typowa katapulta czy taran, trzeba używać np. drabiny czy machin oblężniczych! Warto zaznaczyć, że wspomnianych konstrukcji nie trzeba produkować we własnych miastach, można to zlecić oblężającej daną osadę armii! W kwestii jednostek jest tak jak zwykle, czyli bardzo dobrze. Jedyne, co może przeszkadzać to dużo mniejsza ilość wojaków lokalnych (jak np. szkoccy górale w Medieval’u) oraz dość niecodzienne wynalazki jak oddział zabójców, psy czy świnie (sic!). Może i jest to zgodne z realiami historycznymi, ale mnie raczej rozśmieszało niż przerażało (szarżujący oddział kwiczących wojowników).

Jeśli chodzi o sferę audio/video to Rome nie rozczarowuje. Świat gry został przeniesiony w całości w trzeci wymiar, co wydaje się dobrym posunięciem. Obiekty poruszające się po mapie taktycznej jak i podczas bitew są dobrze wymodelowane i świetnie animowane. Nie porażają być może ilością detali, jednak to i tak krok do przodu w porównaniu do oglądanych poprzednio płaskich sprite’ów. Grafika ma dodatkowo jedną bardzo istotną zaletę, nie potrzebuje sprzętowego monstrum, aby udźwignąć nawet duże bitwy. Wszyscy właściciele starszych pecetów będą mogli z czystym sumieniem podbić opcje graficzne na maksa, jak za dawnych czasów. Dźwięki prezentują się równie dobrze, podobnie zresztą jak w poprzednich częściach. Podczas walki usłyszymy m.in. pieśni bojowe a następnie krzyki naszych żołnierzy. Gra nie może pochwalić się zbyt wielką ilością “odgłosów”, jednak nie ma się, czego czepiać, wszystko jest OK. Muzyka natomiast to typowe, wpadające w ucho kawałki wzorowane trochę na filmowym “Gladiatorze”. Jedyną poważna wadą oprawy audio jest denerwujący motyw przygrywający podczas zarządzania w turach. Jestem cierpliwy, ale powtarzane w kółko “glaaaadiatoooor” może w końcu doprowadzić do załamania nerwowego.

Czas podsumować moje wywody nad Rzymem. Jak każda gra z serii Total War nie jest pozbawiona wad takich jak, np. średnia grafika czy dość niski poziom trudności (przewidywalne AI ma w tym swój udział). Jednak jak zwykle wprowadza przy okazji całkiem sporo nowych rozwiązań. Widać, że studio Assamble nie ma zamiaru odcinać kuponów tylko po prostu kolejny raz proponuje coś nowego. Rozumiem, że wielu fanów może nie przeboleć zmiany sposobu rozgrywania na mapie taktycznej, jednak mi wszystko, co twórcy wprowadzili do gry przypadło do gustu. Rzym ma mniej swojski klimat jak średniowieczny Medieval jednak dalej jest to najlepsza strategia dostępna obecnie na rynku i grzechem byłoby nie zagrać!

8/10

Dodaj komentarz

Leave a Reply