Bo my jesteśmy na nie!

Zapanowała w polskim Internecie nowa moda. Niestety, jeśli nie jesteś „cool & trendi” to przyjdzie ci umrzeć śmiercią szybką i samotną (z braku odwiedzających). Rzetelność odchodzi do lamusa, przyszło nam żyć w erze „pudelkowej” – serwisom growym również.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że growy półświatek również dotknęła moda „tabloidalna”. Zacznę jednak od początku tej ewolucji. A śmiem twierdzić, że wszystko zaczęło się od legendarnego już GameHot’a. Trzeba przyznać, że był to pierwszy serwis, który wyrażał opinie dość kontrowersyjne. Nie chcę silić się na ogólną ocenę sądów redakcji, ale humoru i rzetelności autorom nie odmówię.

Szybka popularność „GryGorącej” (polskie wortale nigdy nie miały wyszukanych nazw) przyczyniła się do powstania nowego trendu. Trendu, który obecnie najlepiej wyraża GameCorner, będący „grową” odnogą Agory. Przepis na sukces jest prosty: pisać dużo złego na temat gier uznawanych za świetne. Nie żeby to było coś nagannego – recenzja jest tworem subiektywny, ale mimo wszystko winna wnosić odpowiednią argumentację oraz profesjonalne podejście do tematu. Niestety, większość mości recenzentów (a raczej „krzykaczy”), warsztatu ani adekwatnej wiedzy nie posiada. Nóż w kieszeni się otwiera, gdy czyta się kolejny pozerski tekst.

Jak przyciągnąć czytelnika, który przeczytał już kilka artykułów na dany temat? Po prostu, należy zdanie konkurencji (tej obiektywnej) przekręcić o 180 stopni. Bycie na „nie” stało się taktyką na zwiększenie odwiedzin. Dość mam już newsów oraz artykułów, które z dziennikarską etyką (tj. przestawiających opinie autorów a nie obiektywne fakty) nie mają nic wspólnego. Żal mi, że gry, które jeszcze kilka lat temu były bastionem pasjonatów, stały się komercyjnym materiałem dla „lansu”.

Podsumowania nie będzie – przywołam jeszcze raz historię GameHot’a. Redakcja rozleciała się a większość jej członków przycumowała do portali komercyjnych – jednak przyszło im pisać po „bożemu”. Słowa Zbigniewa Jankowskiego: „jesteśmy jak ‘NIE’ polskiego Internetu” oceńcie sami…

Dodaj komentarz

Leave a Reply