666 MHz – (prawie) pełne archiwum publikacji

666 MHz to cykl prześmiewczych, trochę zaczepnych felietonów, który był moim magnus opus w polskiej edycji Gizmodo. Część z nich została przedrukowana w formie skrótów jeszcze na blogu, ale nie były to wszystkie odcinki – seria pojawiała się co tydzień przez prawie rok, więc trochę tego jest. Niestety, w tzw. międzyczasie polski oddział skończył swoją działalność, ale na szczęście dla treści, trafiły one do nowego tworu nazwanego Giznet. Dzięki temu mogłem zrobić ładne archiwum, które zawiera prawie wszystko, co tam wylądowało z liczby diabła w tytule (zakładam pewien margines błędu, bo część tekstów chyba została usunięta). Nie przedłużając, zapraszam do lektury.

  1. 666 MHz: Mała rewolucja 3D
  2. 666 MHz: I padł 
  3. 666 MHz: Minimalizm Windows Phone
  4. 666 MHz: Kręcimy amatorskie porno w 3D!
  5. 666 MHz: Wszyscy nienawidzą netbooków
  6. 666 MHz: The Social Network
  7. 666 MHz: Cyfrowe przekupki
  8. 666 MHz: Cud wyborczy odnaleziony w Sieci
  9. 666 MHz: Activision – kolos na glinianych nogach
  10. 666 MHz: (NIE)bezpieczeństwo w Sieci
  11. 666 MHz: Kinect dalej oszukuje
  12. 666 MHz: Gatunki internetowych komentatorów
  13. 666 MHz: Świąteczne tradycje
  14. 666 MHz: Technologiczne życzenia noworoczne
  15. 666 MHz: Z kamerą wśród bitów
  16. 666 MHz: Książek się ni-e-czyta
  17. 666 MHz: W polskim Internecie nie ma lipy!
  18. 666 MHz: Sony NGP – więcej znaczy mniej!
  19. 666 MHz: Marketingowe przypadki Bulletstorma
  20. 666 MHz: Nokia – technologiczny Chrystus korporacji
  21. 666 MHz: Facebooku, umrzyj proszę
  22. 666 MHz: Upadek śpiewających telefonów
  23. 666 MHz: Wyciekowa Teoria Spiskowa
  24. 666 MHz: Słodko-gorzkie życie pecetowca
  25. 666 MHz: Zmierzch tradycyjnej telewizji
  26. 666 MHz: Dzieci Demotywatorów
  27. 666 MHz: Lans kontra komunikacja miejska 
  28. 666 MHz: Zemsta na frajerach
  29. 666 MHz: OnLive – historia prawdziwa
  30. 666 MHz: Świąteczna Zombie Apokalipsa
  31. 666 MHz: Klienci – bezmyślne ofiary wojny Sony z hakerami
  32. 666 MHz: Odmiany sprzedawców aukcyjnych
  33. 666 MHz: Witaj, zielony robociku
  34. 666 MHz: Uzależniające ćwierkanie 
  35. 666 MHz: Internetowy paszport Polsatu
  36. 666 MHz: The best of E3 2011
  37. 666 MHz: Cyberterroryści atakują
  38. 666 MHz: Super 8
  39. 666 MHz: Forever alone – gry F2P
  40. 666 MHz: Google+ w praniu
  41. 666 MHz: Wszyscy jesteśmy piratami
  42. 666 MHz: Uprising 44
  43. 666 MHz: Przekupni dziennikarze są wśród nas!
  44. 666 MHz: Quo Vadis, Google+?
  45. 666 MHz: Śmierć pod setkami gołych piersi
  46. 666 MHz: GamesCom w pigułce
  47. 666 MHz: AirShow 2011
  48. 666 MHz: Panie, kup pan sztuczną szczękę! 
  49. 666 MHz: Niemiecki RTL udaremnił skok na polską kasę
  50. 666 MHz: Partnerskie El Dorado na YouTube
  51. 666 MHz: Wszystkie polskie gry są dobre
  52. 666 MHz: Rzeczywistość (nie)rozszerzona
  53. 666 MHz: Bitwa Warszawska 1920 w 3D
  54. W cieniu śmierci Steve’a Jobsa
  55. 666 MHz: Skowyt next-genów
  56. 666 MHz: Uniwersalny Bełkot Internetu
  57. 666 MHz: Trudna recenzja Battlefield 3
  58. 666 MHz: Infoholizm – zagłada dla ludzkości
  59. 666 MHz: Cyfrowe przekupki 2.0

Brawl

Zgaduję, że prawie każdy miłośnik elektronicznej rozrywki miał kiedyś do czynienia z tzw. grą imprezową. Niezależnie od tego, o co chodziło, w ile osób się grało oraz na jakim sprzęcie – w zasadzie wszystkie produkcje tego typu mają dwie cechy wspólne: są zbyt słodkie i zbyt proste. Nie każdemu musi to pasować, a już na pewno nie ekipie Bloober Team, która postanowiła przedstawić ten gatunek po swojemu. (źródło: Saveproject.pl)

Czytaj dalej na Save!Project

Car Mechanic Simulator 2015

Car Mechanic Simulator 2015 to gra dość zaskakująca. Pierwsze wrażenie jest podobne jak w przypadku nudnej linii nadwozia samochodu zauważonego na ulicy – w końcu to gatunek niszowy, a tematyka jeszcze bardziej egzotyczna. Okazuje się jednak, że pod maską tego na pozór przeciętnego wozu jest niezła oprawa, sporo grywalności oraz wiedzy, którą można łatwo zdobyć. Czy przejażdżka będzie więc udana? (źródło: Saveproject.pl)

Czytaj dalej na Save!Project

Dragon Ball: Xenoverse

Dragon Ball Xenoverse (DBX) to taki typowy przedstawiciel gatunku “ni pies, ni wydra”. Ciężko powiedzieć, czy to jeszcze prosta bijatyka, czy już tanie MMO. Nie wiem też, czy będzie pasowała fanom, czy lepiej trafi do nowicjuszy. Trudno nawet stwierdzić, czy całość wygląda świetnie i serialowo, czy jak na obecne warunki, zupełnie przeciętnie. (źródło: Saveproject.pl)

Czytaj dalej na Save!Project

F1 2014

W ostatnich latach CodeMasters nie radzi sobie najlepiej. Kiedyś Mistrzowie Kodu stali w moim osobistym rankingu bardzo, bardzo wysoko – przecież to dzięki nim mogłem się cieszyć najlepszymi wyścigami, jakie kiedykolwiek powstały. Później zrobili ze swoimi flagowymi seriami to, co EA wyczynia z FIFĄ od legendarnej edycji 98. F1 w wersji 2014 jest tego najlepszym przykładem. (źródło: Saveproject.pl)

Czytaj dalej na Save!Project

Shadow Warrior (2013)

Shadow Warrior to jeden z wielu krwawych FPS-ów końca lat 90-tych. Większość tych gier łączą dwie rzeczy – pseudotrójwymiarowy silnik graficzny bazujący na, lub bardzo podobny do Build Engine, oraz fakt, że błyskawicznie odeszły do lamusa. Liczni fani tych produkcji musieli szybko pogodzić się z tym, że taki styl rozgrywki został wyparty przez bardziej ambitne i rozbudowane strzelanki… Do czasu nastania mody na odświeżanie starych kotletów. (źródło: Saveproject.pl)

Czytaj dalej na Save!Project.

Rozwój Wirtualnej Rzeczywistości

Jeszcze niedawno wydawało się, że technologia hełmów wirtualnej rzeczywistości (VR – virtual reality) umarła zanim tak naprawdę rozwinęła skrzydła. Powód był dość banalny – nie udało się przeskoczyć licznych ograniczeń technicznych. Dziś jednak idea ta wróciła do łask, co pewnie cieszy licznych twórców sci-fi, którzy rozpalali naszą wyobraźnię wizjami wirtualnej rzeczywistości już kilkadziesiąt lat temu. (źródło: Saveproject.pl)

Czytaj dalej na Save!Project

Telltale Games – od zera do bohatera

Pewnie powiecie, że historia firmy produkującej przygodówki musi być nudna. Zastanówcie się jednak, czy znacie innego dewelopera zarabiającego miliony oraz zatrudniającego setki osób, który 10 lat temu startował w zapomnianym gatunku? No właśnie! Zapraszam więc na opowieść o Telltalle Games – ekipie która wymieszała przeszłość z daleką przyszłością. (źródło: Saveproject.pl)

Czytaj dalej na Save!Project