Mega CHRANIE: Star Wars Battlefront

Nowy Battlefront był bardzo wyczekiwaną grą, także przeze mnie, czyli wielkiego fana dwóch pierwszych odsłon. Nie da się ukryć, gra jest piękna oraz świetnie brzmi. Ma też znane postaci (niespodzianka!) i faktycznie potrafi odwzorować trochę klimatu, ale… No właśnie, jest zbyt prosta, wręcz prostacka. Przez to wydaje się grą dla niedzielnych amatorów, a nie pełnokrwistą strzelanką online z prawdziwego zdarzenia.

Retro Gry: Tomb Raider (1996)

Nowy odcinek RetroGier wylądował na YouTube już parę dni temu, ale postanowiłem utrwalić tradycję wpisów blogowych, które pojawiają się dopiero po pewnym czasie od premiery. Trzeba przyznać, że z Larą wyszła mi kobyła, choć wcale się tego nie spodziewałem. Przy PlayStation wiedziałem jak obszerny jest materiał źródłowy i czego mogę się spodziewać, więc tym bardziej zdziwiło mnie to, że nad największym hitem Core Design było jeszcze więcej dłubania. Nic jednak tak nie rozwija, jak kilkudniowy research o w sumie zapomnianej grze. Korzystając z tej okazji chciałbym się wytłumaczyć, bo parę osób śmiało się ze mnie, gdy narzekałem na nakład pracy przy tej serii. Zgadza się, raz że się zestarzałem i spowolniałem, dwa że od strony montażowej nie ma tam nic, co by powodowało opad szczęki. Jednak prawdziwa trudność polega na przygotowaniu scenariusza, który poprawiony jest wielokrotnie – nawet podczas faktycznego montażu, bo szukając zaginionych artworków natrafiam na jakiś istotny fakt, który został pominięty lub przeinaczony w łatwiej dostępnych źródłach. Niech zobrazuje to porównanie: trzy dni montażu fragmentów związanych z historią serii kontra trzy godziny składania faktycznego gameplayu, który jest sednem tradycyjnych recenzji. Tak to wygląda w praktyce, ale mam nadzieję że efekt końcowy jest interesujący i w miarę wyczerpujący, bo nic tak nie cieszy jak usłyszenie „o, tego to akurat nie wiedziałem”. Wtedy mogę nieskromnie uznać, że moja misja jest spełniona. Dodam jeszcze jedno, bo taka uwaga też wpadła mi w oko – pomimo przekrojowego charakteru opowieści, staram skupić się na temacie przewodnim, czyli pierwowzorze – dlatego też potraktowałem późniejsze odsłony po macoszemu, choć nie oparłem się pokusie wbicia szpili w niedawny restart… I to chyba byłoby wszystko, zapraszam do oglądania.

 

Retro Gry: PlayStation (1994)

Oto jest, pierwszy odcinek RetroGier, a w nim… pierwsze PlayStation! Zebrałem się w sobie i po latach pustych obietnic, w końcu wyprodukowałem coś nowego. Można powiedzieć, że materiał jest całkowicie świeży, ponieważ pozostałem wierny zmianie profilu, którą wyjaśniłem w QAM rebooted. Chociaż z drugiej strony, nie uniknąłem i pewnie jeszcze długo nie uniknę porównań z Arhn.eu. Można powiedzieć, że jest to dla mnie nobilitujące, bo treści serwowane przez Dark Archona są dla mnie wzorem i inspiracją, podobnie jak kiedyś było z AVGN. Pozwoliłem sobie nawet w pierwszym odcinku puścić oko i wykorzystać fragment Time Warpa (oczywiście za zgodą) omawiającego zabezpieczenia konsoli. RetroGry nie są jednak próbą kopiowania, tylko realizacji celu, który sobie ustaliłem – dostarczania materiałów merytorycznych, wręcz edukacyjnych, które będą poszerzały wiedzę o konsolach. Liczę, że z czasem uda się całemu cyklu nadać więcej unikalnego charakteru, podobnie jak udało się to zrobić z Super Chraniem. Zacznę od zrównoważenia poziomu ciekawostek i dowcipu, żeby tak bardzo nie uderzać w nudne, wykładowe tony, choć dalej będę się trzymał poważnej formy. Pewne braki zauważyłem już przy produkcji niniejszego odcinka, ale jako że proces twórczy zajął mi ponad trzy tygodnie, a w międzyczasie i tak wprowadzałem wiele poprawek, wliczając w to dokrętki, część rzeczy pozostało w pierwotnej formie. Mam jednak nadzieję, że szybko uda mi się to zmienić, ponieważ dzisiaj zaczynam pracę nad materiałem omawiającym pierwszą część Tomb Raidera. Potem będzie Duke Nukem, czyli dwie postaci z intra programu. Niestety, obie gry ogram na PC, ponieważ mam spore problemy z przechwytywaniem obrazu z konsol, może uda mi się ten problem rozwiązać jakoś po drodze. Nieszczęsny chiński Video Grabber zmienił też oryginalny plan na serię, który zakładał, że od razu ukażą się trzy odcinki cyklu (wiecie, jak w Netfliksie), ale że traciłem cenny czas i nerwy na kwestie techniczne, to po prostu przyspieszyłem premierę debiutu.

Wpis wyszedł mi trochę chaotycznie, ale chciałem na gorąco spisać najważniejsze rzeczy. Będę wdzięczny za wszystkie uwagi dotyczące odcinka – to naprawdę pomaga i pozwala dopracować pewne rzeczy.

Archiwum Super Chrania

Trwało to trochę dłużej niż myślałem, ale w końcu jest – udostępniam Wam niepubliczne archiwum Super Chrania, które obejmuje wszystkie pełnoprawne odcinki. No może z małym wyjątkiem – do pełnej dwudziestki pierwszego sezonu brakuje Video Games Live, ale to powinien być Specjal, a nie pełnoprawna produkcja z serii. Mam nadzieję, że w ten sposób wynagrodzę nieprzyjemności wszystkim widzom, którzy byli zaskoczeni moją niezapowiedzianą decyzją o usunięciu materiałów. Teraz możecie spać spokojnie – w tej lub innej formie, zawsze będą one dostępne z poziomu tego bloga. Kończę wstęp i zapraszam do oglądania (przy okazji – jakbyście chcieli jakieś inne filmy, to dajcie znać w komentarzach).

Czytaj dalej Archiwum Super Chrania

VOD.pl to chyba jakiś żart

Po pierwszej fali zachwytów, ostatecznie Netflix spotkał się w Polsce z dość chłodnym przyjęciem. Krytykowano głównie ofertę, choć mi najmniej spodobała się cena. Dlatego właśnie wyłączyłem subskrypcję pod sam koniec darmowego miesiąc. Trudno było jednak wypełnić tę pustkę i wróciłem do poszukiwania polskiej alternatywy. Sparzyłem się szybko, po jednym dniu.

Czytaj dalej VOD.pl to chyba jakiś żart

Powrót do Wii i de Bloba

Kilka tygodni temu zrobiłem porządek ze swoją kolekcją konsol, które od prawie roku kurzyły się w obskurnych skrzynkach i kartonach. Stało się tak przez remont mieszkania, po którym nie chciało mi się zajmować tymi wprędce spakowanymi gratami. W końcu zebrałem się jednak w sobie, wszystkie konsole wyczyściłem i wzorowo zapakowałem do oryginalnych lub zastępczych pudełek. Wszystkie oprócz jeden – Nintendo Wii!

Czytaj dalej Powrót do Wii i de Bloba

Piksele to przyzwoity film

Nie chcę tego wpisu przedłużać, bo nie mam zamiaru pisać recenzji. Szczególnie takiej przeintelektualizowanej, pełnej wysmakowanego języka i praktycznie pustej, jeśli chodzi o istotną treść – od tego są autorzy serwisów filmowych, którzy na nasze nieszczęście coraz częściej zajmują się grami. Jeśli nie chce się Wam czytać dalej, napiszę krótko: Piksele to film przyzwoity, w porywach dobry. Na serio, jestem w stanie go polecić, z tym że tylko miłośnikom głupkowatych komedii.

Czytaj dalej Piksele to przyzwoity film

Black Ops III daje facepalma

Moja przygoda z serią Call of Duty skończyła się na pierwszej części Black Ops. Przyznać muszę, że była to miła odmiana po pełnym klisz i skryptów Modern Warfare 2, ale i tak cała seria zdążyła mi się już wtedy znudzić. Patrząc z perspektywy czasu mogę spokojnie stwierdzić, że większość odsłon Call of Duty to proste, wręcz prostackie filmy akcji klasy B. Owszem, na początku nie mieliśmy w świecie FPS-ów takiego rozmachu oraz emocji, ale pod względem scenariusza seria praktycznie nigdy nie wyrwała się z podstawowych zagrywek. Wiecie, tak jakby połączyć political-fiction w stylu Clancy’ego z aktorskim kunsztem Stevena Seagala. Niby jest poważnie, ale ostatecznie i tak kończy się na wybuchach i biciu ludzi w indiańskiej kurtce z frędzlami.

Czytaj dalej Black Ops III daje facepalma

Broken Age, czyli porażka klasycznych przygodówek

Niedawno pochwaliłem się na Twitterze, że znowu zacząłem grać. Tak, można tak powiedzieć, bo choć teraz zdarza mi się to może raz na tydzień, wcześniej bywało, że miesiącami nie uruchamiałem konsoli lub Steama. Ponieważ na pustym blogu wieje przeciąg, postanowiłem, że w miarę możliwości napiszę (lub nagram) coś o każdym tytule, który uda mi się skończyć, albo chociaż wystarczająco pomęczyć. Traf chciał, że ostatnio ukończyłem Broken Age, więc to właśnie ten tytuł doczeka się pierwszego omówienia.

Czytaj dalej Broken Age, czyli porażka klasycznych przygodówek

QAM rebooted

To nie będzie typowy wpis powitalny. Mogę zacząć od tego, że dokonałem rebootu samego „siebie”. Tak, wiem jak kretyńsko to brzmi. Mówiąc bardziej jasno, bez dziwacznych zwrotów marketingowych, choć i tak zawoalowanym językiem polityki: grubą linią odkreśliłem się od swojej przeszłej twórczości. Dlaczego wpadłem na ten kontrowersyjny pomysł? Postanowiłem, że to jest najlepszy sposób, żeby zacząć od początku, z nową energią i świeżością. Dodatkowo wymyśliłem, że karta będzie czysta dopiero, gdy usunę większość swoich starych materiałów, w szczególności tych, które były najbardziej popularne. Ponieważ ta decyzja wzbudziła najwięcej emocji, głównie negatywnych, w kilku punktach postanowiłem ją uzasadnić.

Czytaj dalej QAM rebooted